05-03-2026, 11:55
Budownictwo w zamówieniach publicznych to jeden z filarów polskiej gospodarki. Rynek wart jest ponad 330 mld zł rocznie i odpowiada za blisko 40% całej wartości przetargów publicznych w kraju. To sektor, który napędza infrastrukturę, energetykę, inwestycje samorządowe i pośrednio wpływa na ceny mieszkań oraz tempo rozwoju regionów. Problem w tym, że znacząca część tego potencjału pozostaje niewykorzystana - nawet 80% firm nigdy nie startowało w postepowaniu.
Niemal co piąty ogłoszony przetarg budowlany kończy się złożeniem tylko jednej oferty, a w kilku procentach przypadków nie wpływa żadna propozycja. Jednocześnie - według szacunków branżowych - 75-80% firm budowlanych nigdy nie startowało w postępowaniu publicznym. Oznacza to, że rynek wart setki miliardów złotych realnie dostępny jest dla wąskiej grupy podmiotów, a konkurencja w wielu postępowaniach pozostaje ograniczona. W praktyce przekłada się to na mniejszą liczbę ofert, znikomą presję cenową i wolniejsze tempo realizacji inwestycji. W czasie, gdy Polska mierzy się z deficytem infrastrukturalnym i kryzysem mieszkaniowym, każda bariera ograniczająca efektywność systemu zamówień publicznych ma nie tylko wymiar gospodarczy, ale i społeczny.
Dlaczego większość firm budowlanych nie bierze udziału w przetargach? Barierą rzadko jest brak kompetencji wykonawczych. Częściej są nią formalności, ryzyko proceduralne i koszt wejścia w proces przetargowy. Przygotowanie jednej oferty bez wsparcia technologii oznacza średnio 60-120 roboczogodzin pracy zespołu, kilka tysięcy złotych kosztów wewnętrznych i zewnętrznych oraz konieczność wniesienia wadium. Do tego dochodzi ryzyko odrzucenia z powodów formalnych - szacuje się, że 15-20% ofert odpada właśnie z przyczyn proceduralnych, a nie cenowych czy technicznych.
W efekcie wiele firm rezygnuje z udziału w przetargach nie dlatego, że nie jest w stanie zrealizować inwestycji, lecz dlatego, że nie chce ponosić ryzyka kosztownego błędu formalnego. To sprawia, że rynek o ogromnym znaczeniu dla PKB funkcjonuje poniżej swojego potencjału.
- Branża budowlana nie ma dziś problemu z brakiem projektów. Ma problem z dostępem do nich - mówi Wiktor Gaweł, CEO i współzałożyciel Minervy. - System jest na tyle złożony, że dla wielu firm barierą nie jest budowa mostu czy drogi, ale poprawne przejście przez setki stron dokumentacji.
W odpowiedzi na ten problem powstała Minerva - polska spółka technologiczna z obszaru govtech, która rozwija platformę opartą na AI do analizy przetargów publicznych. System automatycznie przetwarza dokumentację postępowań, identyfikuje kluczowe wymagania, ryzyka kontraktowe i parametry finansowe, pomagając firmom szybciej ocenić realną opłacalność startu. W praktyce analiza jednego przetargu skraca się z około pięciu godzin do kilkunastu minut, a nakład pracy administracyjnej może zostać zredukowany nawet o 90%. Dzięki temu firmy szybciej podejmują decyzję, czy wchodzą w postępowanie, ograniczają liczbę nietrafionych startów i lepiej zabezpieczają marżę.
Z rozwiązania korzysta obecnie ponad 250 firm, w tym znacząca grupa przedsiębiorstw budowlanych. 35% z nich to podmioty, które wcześniej nigdy nie startowały w przetargach publicznych. Co piąta z tych firm składa pierwszą ofertę już w ciągu miesiąca od wdrożenia systemu. Łącznie użytkownicy platformy wygrali 1 342 przetargi o wartości przekraczającej 1 mld zł.
- Jeżeli chcemy zwiększyć konkurencję na rynku wartym 330 mld zł rocznie, musimy obniżyć koszt wejścia i ograniczyć ryzyko formalne - mówi Maciej Stoiński, COO i współzałożyciel Minervy. - Technologia nie zastępuje doświadczenia wykonawcy, ale pozwala większej liczbie firm realnie konkurować. A większa konkurencja to korzyść dla wszystkich: dla firm, które mają dostęp do nowych kontraktów, dla zamawiających, którzy otrzymują więcej ofert i lepsze ceny, dla gospodarki, która szybciej realizuje inwestycje, i wreszcie dla obywateli, którzy korzystają z tańszej i sprawniej budowanej infrastruktury.

Odblokowanie rynku przetargów publicznych to nie tylko kwestia wygody przedsiębiorców. To potencjalnie większa liczba ofert, bardziej efektywne wydatkowanie środków publicznych i szybsza realizacja inwestycji infrastrukturalnych. W kontekście rosnących kosztów budowy, presji inflacyjnej i potrzeb mieszkaniowych społeczeństwa, każda poprawa efektywności systemu ma znaczenie systemowe.
Budownictwo pozostaje jedną z kluczowych branż dla polskiej gospodarki – generuje miejsca pracy, napędza sektor materiałów, transport i usługi. Jeżeli jednak dostęp do rynku publicznego pozostanie ograniczony barierami administracyjnymi, jego realny potencjał będzie wciąż wykorzystywany tylko częściowo.
Technologia może ten stan zmienić. Pytanie nie brzmi już, czy cyfryzacja wejdzie do przetargów publicznych, ale jak szybko stanie się standardem. W rynku wartym setki miliardów złotych nawet niewielkie zwiększenie konkurencji oznacza realne miliardy złotych oszczędności i szybszy rozwój całej gospodarki.
1 Sprawozdania prezesa Urzędu Zamówień Publicznych za 2024 rok.
Artykuł zewnętrzny
Podobne artykuły
Komentarze