03-07-2026, 08:37

Każdy instalator zna ten moment: prowadzisz trasę w peszlu, robisz ciaśniejszy łuk w narożniku, a rura nagle pęka. Albo inny klasyk – ktoś z ekipy budowlanej staje ciężkim butem na rozłożonej instalacji tuż przed wylaniem posadzki, a rura poddaje się i trwale odkształca, blokując prześwit. Przez lata na budowach utarło się przekonanie, że rura karbowana może być albo twarda i krucha, albo miękka i podatna na zgniecenia. Uruchamiając nową linię produkcyjną w Wierbce, postanowiliśmy ten schemat złamać, bo na placu budowy nie ma miejsca na materiałowe kompromisy.
Kluczem do wyeliminowania pęknięć na ostrych załamaniach tras kablowych okazała się fizyka polimerów. W nowym procesie formowania rur z PVC uzyskaliśmy znacznie lepsze, ukierunkowane ułożenie cząsteczek. Efekt jest od razu odczuwalny w rękach instalatora. Peszle stały się wybitnie plastyczne, co pozwala na bezproblemowe wyprowadzanie łuków w trudnodostępnych przestrzeniach bez posiłkowania się dodatkowymi złączkami. W przypadku instalacji prowadzonych w ścianach z płyt gipsowo-kartonowych, sufitach podwieszanych czy w standardowych bruzdach podtynkowych, optymalnym wyborem pozostaje klasa 320N. Zapewnia ona maksymalną swobodę układania, a fabryczny stalowy pilot działa bez najmniejszych zacięć, co przy długich i krętych odcinkach oszczędza mnóstwo czasu podczas zaciągania przewodów.
Schody zaczynają się tam, gdzie wchodzą ogromne obciążenia mechaniczne. Zbrojenia, szalunki, wylewki – tu potrzebny jest grubszy kaliber. Dlatego do zadań specjalnych przeznaczyliśmy rury o wytrzymałości na ściskanie 750N. Ten czarny wariant został zaprojektowany tak, aby bez problemu znieść nacisk ciężkiego betonu, w tym również wibrowanego i naparzanego. Konstrukcja świetnie radzi sobie z naprężeniami głęboko w gruncie czy fundamentach. Co jednak najistotniejsze z punktu widzenia codziennej pracy montera, zwiększona twardość nie oznacza w tym przypadku utraty elastyczności. Wspomniane wcześniej przypadkowe nadepnięcie przez pracownika na rozłożoną rurę nie kończy się jej zniszczeniem. Materiał zapracuje, ale wytrzyma, chroniąc ułożone wewnątrz kable przed zgnieceniem i działaniem chemii budowlanej.
Wymagając od instalacji odpowiednich parametrów przeciwpożarowych, rzadko zastanawiamy się, jak zachowuje się materiał na całej długości rolki. Nasza nowa linia z laboratoryjną precyzją dozuje komponenty, gwarantując idealną jednorodność mieszanki polimerów w całym przekroju rury. Dzięki temu klasa palności V-1, a więc właściwości ognioodporne i samogasnące, jest identyczna na każdym centymetrze peszla, a nie tylko wyliczona jako średnia dla badanej partii. To potężny argument podczas rygorystycznych odbiorów technicznych.
Krajowa produkcja w Wierbce to dla kierowników budów po prostu gwarancja terminowości dostaw i spokój o stabilność harmonogramu robót.
Z doświadczenia wiem, że oszczędzanie na peszlach mści się zawsze w najgorszym momencie – przeważnie podczas prób wciągania przewodów w zalany już odcinek. Dobierajcie klasę wytrzymałości ściśle do warunków: 320N do ścian i sufitów, 750N pod wylewki i fundamenty, ale zawsze zwracajcie uwagę na to, jak materiał zachowuje się przy zginaniu. Dobry peszel ma współpracować z instalatorem, a nie rzucać mu kłody pod nogi.
Więcej informacji o nowych peszlach Ospel znajdziecie na stronie Ospel
Paweł Szota – Dyrektor ds. Rozwoju w Ospel S.A.
Artykuł zewnętrzny
Komentarze